Matka Polka – tak to ja

Czyli wszystko o mojej historii związanej z porodem  w delikatnie okrojonych elementach, o tym, że urodziłam wcześniaka i o tym, że nie byłam nigdy w życiu szczęśliwsza.

Tak urodziłam i tak urodziłam wcześniaka. Zupelnie nagle znalazłam się na porodówce i zaczęła się akacja, która wcale nie była łatwa. Przeżyłam ją okropnie emocjonalnie, w ogromnych bólach których przyznam szczerze, że już nie pamiętam. To prawda jak mówią, że ból się zapomina. Może zwyczajnie przez to, że nie ma czasu przy dziecku to na to żeby użalać się nad sobą i myśleć jakim się było biednym. Owszem było się ale jest maleństwo i nie myśli się już tylko o sobie. Ja nawet zapominam o tym, żeby zjeść posiłek.

Jak się czułam tydzień przed porodem?
Źle. Tydzień przed porodem czułam, że coś się zmienia i byłam bardzo niespokojna. Codziennie rano budził mnie ból brzucha coś w rodzaju skurczy które przypominały bóle menstruacyjne ale po prostu dużo mocniejsze. Nie były one regularne ale powarzyły się u mnie i nasilały porankami i wieczorami. Słyszałam, że właśnie najczęściej porody zaczynają się bardzo późno a zazwyczaj dzieje się to w nocy. Natychmiast pojechałam  niespokojna na ginekologiczną izbę przyjęć. Spędziłam na niej ponad 6 godzin i wyszłam z informacją, że wszytko jest ok. Minęły dwa dni a moje symptomy nie ustawały więc pojechałam ponownie na izbę ale tym razem do innego szpitala gdzie stwierdzono, że mam zapalenie pęcherza. Dostałam antybiotyk i tyle. Następnego dnia miałam swoją umówioną wizytę u prowadzącego moją ciążę ginekologa, który powiedział mi, że mam skróconą szyjkę do 1cm która przepuszcza jeden palec. Co to oznacza? Że dał mi 2 dni do porodu w porywach do 2 tygodni. Wyszłam od niego przerażona, podekscytowana – nie wiem jak opisać swoje emocje były bardzo skrajne. Dlaczego? Bo byłam w 36 tygodniu ciąży. Trochę wcześnie, za wcześnie. Nie byłam na to wcale gotowa w głowie miałam przecież wizję 1 miesiąca ciąży więcej nie dwóch dni. Całe szczęście okazało się, że 36 tydzień ciąży jest już bezpiecznym tygodniem do rodzenia dziecka bo ciąża jest donoszona.

Jak się czułam w dzień porodu?
Obudziłam się dokładnie dwa dni po wizycie od lekarza, wstałam i powiedziałam do chłopaka, że ja dziś urodzę. On się zaśmiał i stwierdził, że to niemożliwe. Tego dnia umówił się akurat z kolegami na męski wypad z okazji jego urodzin, które były zaledwie parę dni wstecz, zresztą zupełnie tak jak i moje. Ja urodziłam się 18 on 13 a mała 22 października. Więc na ten szczególny wieczór zostałam sama. Pierwszy raz od długiego czasu. Kto by mógł się spodziewać, że to nastąpi tego dnia. Otóż ja! Ja wiedziałam. Byłam tego dnia bardzo ale to bardzo niespokojna i cholernie zmęczona. Przespałam praktycznie cały dzień. Wieczorem zobaczyłam na bieliźnie czop śluzowy który świadczy o tym, że poród się zbliża. Jednak ten może odpaść chwilę przed porodem ale i również 2-3 tygodnie przed więc o niczym rychłym to wcale nie świadczyło. Postanowiłam zadzwonić do chłopaka i poinformować go o tym i zdążyłam tylko powiedzieć, że boli mnie brzuch i idę pod prysznic. Minęły 3 minuty, wyszłam z kąpieli stanęłam na kafelkach i nagle zaczęły mi płynąć wody.

Poród
Nie będę Wam opisywać tutaj szczegółów. Wybaczcie ale po pierwsze nie jest to nic co się chce pamiętać a po drugie przysięgam ten ból się zapomina. Powiem tylko tyle, że jestem pełna podziwu dla kobiet które rodzą bez znieczulenia. Ja przez pierwsze 6 godzin ryczałam jak nigdy w życiu. Najgorsza była oksytocyna, którą niestety ale musiałam mieć podaną. Nikomu tego nie życzę. Po wielu godzinach otrzymałam znieczulenie po słowach „Kurwa gdzie jest lekarz!?”. Och nie ważne było minęło a życie płynie dalej. Ja siedzę właśnie na kanapie piszę ten tekst patrząc na moje dziecko i właściwie to mam już ochotę kończyć i ją przytulić.

5 dni w szpitalu
Przez pierwsze chwile po porodzie nie wiedziałam co się dzieję co mam czuć do dziecka leżącego koło mnie. Patrzyłam na nie i dosłownie nie wiedziałam jak „mam być matką”. Niesamowicie dziwne uczycie. Myślałam, że ta ogromna miłość rodzi się razem z dzieckiem. Moim zdaniem tak nie jest. Ona się rodzi dopiero od dotyku. Im częściej ją przytulałam i brałam do siebie, kładłam na piersiach tym bardziej czułam ogromne ciepło które napływało a właściwie zalewało moje serce. Moja malutka dziewczynka w ogóle nie lubi być sama, uwielbia się przytulać i być blisko mnie. Dlatego tak bardzo teraz ją kocham. Jest aniołkiem, najgrzeczniejszym dzieckiem na świecie. Dobra ale wróćmy do szpitala. Nie był to łatwy czas. Z racji tego, że urodziłam zbyt wcześnie mała miała miliony badań, nie obyło się również bez naświetlania i żółtaczki która u wcześniaków pojawia się w 99%. Z początku byłam zła, że musimy siedzieć w szpitalu tak długo ale dziś cieszę się z każdego spędzonej tam nocy. Przepłakałam przy położnych wiele godzin ale i tez dlatego nauczyłam się opiekować moim dzieckiem. Jestem ogromnie wdzięczna szczególnie panią na oddziale neonatologii, za to że tak ciepło i miło pomagały mi i odpowiadały na każde moje nawet najgłupsze pytanie o każdej porze a przyznam szczyrze, że głównie siedziałam u nich zaryczana w nocy. Wyszłam po 5 dniach ze zdrowym dzieckiem, ze spokojem w sercu i pewnością, że jestem już do tego gotowa. Jestem gotowa by być najszczęśliwszą matką polką mojej Lilki.

Udostępnij:

  • MamaBez Etatu

    Artykuł dość emocjonalny, ale podobno my kobiety jesteśmy do tego stworzone..cóż, wszystko dopiero przede mną zostało mi + – 10 tygodni do porodu syna. Niesamowicie się boje, ale cóż jak już jest to i wyjść musi 🙂 Pozdrawiam!

    http://www.mamabezetatu.blogspot.com

  • Natalia

    Pati piękny wpis z wyczuciem delikatności dla przyszłych mamusiek. Terminy porodu miałyśmy bardzo podobne, więc jestem z Tobą od początku można powiedzieć. Nasz synuś miał być starszy od Lilki o pare dni , a okazało się że to Lila postanowila być starsza 😁 . Bardzo się cieszę że masz to już za sobą i że Lilcia jest zdrowa. Buziaki dla Was 😘 a my nadal czekamy na Piotrusia 😍

  • Zdrowia dla mamy j córeczki 🙂

  • Anna

    Gratuluję. Ja prawie rok temu urodziłam swoją córeczkę bez znieczulenia. O bólu zapomniałam jak położyli mi mała na brzuchu.

  • Gratuluję szczęśliwego rozwiązania i domyślam się, co czułaś po oksytocynie. Mi podano podwójną i praktycznie nie miałam przerw między skurczami :/ Ale najważniejsze jest to, żeby dziecko było zdrowe. Wszystkiego dobrego!

  • Hej Patrycja, ja urodziłam moja Blankę prawie 5 miesięcy temu i to prawda ból się zapomina, a miłość rodzi się z czasem 🙂 życzę Wam dziewczyny wytrwałości i dużo spacerków i fajnych chwil razem 🙂 początki są ciężkie, ale juz od ok. 3 miesiąca będzie coraz łatwiej, przynajmniej u nas tak było. Ciężko jest po powrocie do domu bez instrukcji obslugi maluszka, dla nas nawet rozkminka czy najpierw kąpać czy karmic, czy zmieniac pieluche przed czy po karmieniu to byly dylematy xD sciskam Cię, jestes super mamą 🙂

  • Żaneta

    Totalnie mnie zaraziłaś blogowaniem ! i stało się to przede wszystkim wtedy gdy dowiedziałam się, że jestem w ciąży 🙂
    Dopiero się uczę, całą stronę tworzyłam z pomocą mojego chłopaka, fajnie jak znajdziesz chwilę i odwiedzisz ją 🙂
    http://www.homeandmom.pl Zapraszam 😀

%d bloggers like this: