Lalka z cellulitem

Jakiś czas zastanawiałam się jak ubrać w słowa to jak się aktualnie zmieniam. Jak zmienia się moje ciało i całe moje całe myślenie. Bardzo dużo dała mi rozmowa z pewną osobą która w pewnym stopniu nie tyle, że mnie skrzywdziła a pomogła mi zrozumieć, że nie jestem tą samą Patrycja jaką byłam kiedyś.

Zrozumiałam nagle, że jestem inna. Mam inne wartości, priorytety i chociaż dalej uważam siebie za lalkę w szpilkach to jestem lalka w ciąży z cellulitem i wcale nie płacze z tego powodu a jestem najszczęśliwszą kobietą na świecie bo rośnie we mnie moje największe szczęście – moje dziecko.

Moje życie jakiś czas temu wyglądało tak, że nigdy nie byłam pewna jutra. Żyłam z dnia na dzień pełna nadziei, że może kiedyś znajdę swoje szczęście i poczucie bezpieczeństwa w postaci mężczyzny chociaż bardziej rozglądałam się za pieniędzmi niż za partnerem. Dlaczego? Właśnie one wydawały mi się wyznacznikiem zaradności i najwyższego nie tyle co szczęścia a byłam nauczona wiele razy, że właśnie za nie kupię sobie swoje szczęście.

Owszem niejednokrotnie tak było. Nie zawracałam uwagi na nic i na nikogo. Byłam tylko ja, moje kosmetyki, piękne opalone nogi z brakiem cellulitu, długie kręcone włosy, śliczne rzęsy, sukienki i ciągłe prezenty od facetów którzy nigdy nie widzieli we mnie niczego innego oprócz pięknej kobiety. Miałam wszytko nie mając tak na prawdę nic. Miliony dziewczyn marzyło żeby być mną, wyglądać jak ja. Właściwie ja sama gdy patrzyłam w lustro czułam się pewną siebie atrakcyjną laską. Dziś spoglądając na dziewczyny które są podobne do mnie kiedyś zazdroszczę im tej urody pewnie, że tak ale wydaje mi się jednak, że to nie za to kocha się kobiety, to nie warunkuje ich wartości ani tego czy są wspaniałę.

Ostatnio jedna z moich znajomych zwróciła uwagę, że mam parę kilogramów więcej, że mam okropny cellulit, blade nogi jak trup i brzydkie włosy. Ogólnie rzecz biorąc, że moja ciąża mi kompletnie nie służy. Z początku zrobiło mi się ogromnie przykro ale szczerze Wam powiem, że za nic w świecie nie zamieniłabym się z nią „pięknym wyglądem”. Mam kochającego faceta, który widzi we mnie to wszytko co mam a środku a najmniejsze znaczenie ma dla niego to jak wyglądam a przede wszystkim w życiu bym nie chciała tego wszystkiego w zamian za za to że będę miała dziecko.

Owszem niesamowicie nieprzyjemnie słucha się takich uwag, bolą one okropnie i może i jest w nich prawda ale doszłam do wniosku, że co mi da zamartwianie się tym przez 9 miesięcy jak strasznie wyglądam.

Szczeliwa mama to szczęśliwe dziecko a ja jestem szczeliwa nawet z tym durnym i obrzydliwym cellulitem. Uroda wróci a szczęście ucieka, czas płynie a marzenia pryskają. Nie jestem i nigdy nie będę najładniejsza i najbogatsza dziewczyna na całej Ziemi. Nawet jakbym bardzo się starała to zawsze znajdzie się od nas ktoś lepszy. Dziś mogę sobie tylko pomyśleć jak bezsensowne jest dążenie to bycia najlepszym w otaczającej kreacji ludzkich ideałów.

Czy to właśnie jest szczęście czy może to jak na moim „tłustym” dupsku usiądzie mała laleczka i powie do mnie – mamo?

Udostępnij:

  • Kasia Maria Julia

    Przepiękne słowa aż zaczęłam się zastanawiać nad swoim życiem. Będziesz cudowną mamą ! 😉

%d bloggers like this: