Przyjaciel do zadań specjalnych

Jak pewnie większość z Was wie albo i nie to niedawno wzięłam udział w programie TVP1 „Przyjaciel do zadań specjalnych”. Co to zmieniło w moim życiu i jakie towarzyszyły mi przy tym projekcie uczucia?

Na samym początku poszłam na zwykły casting do kolejnego programu, do następnej przygody z telewizją. Kompletnie nie miałam również pojęcia na czym będzie polegać program w którym miałabym brać udział. Jeszcze tego samego dnia po castingu dostałam pozytywną odpowiedź.

Jak tylko dowiedziałam się, że będę miała styczność z osobą niepełnosprawną natychmiast się przeraziłam ale nie tej osoby a właściwie samej siebie. Nigdy w życiu nie miałam przecież do czynienia z takimi osobami i zwyczajnie nie chciałam w żaden sposób urazić takiej osoby swoim niewłaściwym zachowaniem. Zwyczajnie nie wiedziałam jak się mam zachować, jak przywitać, jak rozmawiać i czy wolno rozmawiać z nią na przykład o jej dysfunkcjach czy jest to też dla niej temat tabu. Dziś myślę, że nadal na te pytania nie można odpowiedzieć jednomyślnie. Są to zwyczajni, normalni ludzie i jak to każdy sprawny czy niesprawny człowiek  ma przecież odmienny charakter.

Całe szczęście Artur okazał się być bardzo pozytywną postacią, przy której czułam się bardzo swobodnie. Po chwili muszę przyznać, że nawet kompletnie nie zwracałam nawet i uwagi na to, że nie jest osobą tak sprawną jak ja i bardzo przyjemnie spędzaliśmy wspólnie te parę dni nagrań.

Tutaj możecie zobaczyć cały odcinek ze mną.
KLIK

Co mogę jeszcze powiedzieć o moich przemyśleniach po tym programie?

Ludzie czasami na mnie też patrzą przez pryzmat tego, że jestem wymalowana lalką na szpilkach z powiększonymi ustami i od razu natychmiast mnie oceniają poprzez swoje wyimaginowane kryteria. Lecz może właśnie taka osoba jak ja chce od życia trochę więcej i czy to jest mój grzech? Czuję się dobrze ze sobą i nikogo swoim wyglądem przecież nie krzywdzę. Uważam za to, że jestem wartościową osobą między innymi dlatego, że nie jest „piękna” a dlatego, że mam dobre serce. Artura tak samo jak i mnie ludzie ocenią właśnie pozorami i na nich budują swój wzór takiej osoby. To, że ktoś z zewnątrz ma inną aparycję to przecież kompletnie nic nie znaczy. Jak to Artur powiedział na samym końcu pamiętajmy, żeby nie oceniać ludzi pozorami, po tym jak wyglądają bo najważniejsze jest to co kto ma w środku.

W tym miejscu moim zdaniem to właśnie ja mogę powiedzieć o takim człowieku, że ktoś jest okrutny i powierzchowny lub niewarty poznania. Dlaczego? Bo kto dał nam prawo do oceniania i obrażania drugiego człowieka bezpodstawnie bez poznania jego wartości i tego jakim jest po tym czy nosi szpilki czy jeździ na wózku.

Udostępnij:

  • Taki program potrafi pokazać coś z zupełnie innej perspektywy, gratuluję, że w pewnym sensie się przełamałaś i wzięłaś udział 🙂

  • Emilia

    Całkowicie się z Tobą zgadzam Patrycjo, super projekt, super przygoda, trening empatii! 🙂 Nie wiem jak ludzie oceniający innych, obrażający i zniesławiający mogą patrzeć w swoje odbicie w lustrze. Każdy z nas krytykuje, ale należy to robić konstruktywnie, można się nie zgadzać z czyimś zdaniem i wytaczać sensowne kontrargumenty, ale obrażanie kogoś przez pryzmat tego jak wygląda, jaki ma kolor skóry, ile ma pieniędzy, czy jest w pełni sprawny fizycznie, etc. jest potworne. Choćby sprawa Magdaleny Ż. praktycznie połowa ludzi jej napluła do grobu, na podstawie zdjęcia potrafili określić jak dziewczyna się prowadzi, dokonywać jakiejś oceny moralnej… chyba, żeby oczyścić własne wyrzuty sumienia związane ze swoim karygodnym zachowaniem na zasadzie „Patrzcie jaka ona jest zła i głupia, to na pewnie nie zauważycie, ze ja sam taki jestem”. W zeszły weekend zaginęła moja znajoma, na szczęście się odnalazła 5 dni później cała i zdrowa, ponieważ zaginęła w klubie (ostatnie miejsce gdzie była widziana zostało podane do publicznej wiadomości) wylała się na nią potężna fala krytyki od obrońców moralności (?), że nie ma co jej szukać, poszła pewnie w balet, albo ma narkotykowy zjazd i się nie odzywa, albo jest w domu u jakiegoś gacha z dyskoteki i im się przedłużyło… OKROPNE, to tak jak nie przeprowadzić na kimś pierwszej pomocy podczas ataku zawału, bo był widziany z papierosem! Hipokryzja. Sama doświadczyłam nienawiści, przemocy werbalnej i fizycznej od strony dziewczynek w szkole, ale po czasie zrozumiałam, że byliśmy dziećmi i one tak odreagowywały napiętą sytuację w domach, cierpiały i musiały znaleźć sobie ofiarę… Ale żeby dorośli, wykształceni psychicznie ludzie tak robili, wstyd! A z ocenianiem przez wygląd spotyka się praktycznie każdy, zarówno piękny jak i brzydki, pojęcia względne, ale taka niestety jest ludzka natura. Pozostaje chyba tylko wierzyć w karmę albo piekło dla tych wszystkich bydlaków, którzy krzywdzą, lub próbują krzywdzić innych, zniesławiają, itd… bo na naprawę świata chyba nie ma co liczyć 🙁

%d bloggers like this: