Zabieg z Peelingiem chemicznym w MezoSkin

Ostatnio odwiedziłam gabinet MezoSkin gdzie miałam wykonywany pierwszy raz peelingi chemiczny marki PCA Skin dodatkowo maska rewitalizująca i na koniec złuszczający Retinol.

5

Pierwszy raz w życiu zdecydowałam się na zabieg złuszczający skórę. Jest to ostatni dzwonek w tym sezonie na jego wykonanie z powodu pogody. Nie może być za gorącą i około 2 tyg po zabiegu nie wolno się opalać.

Zabieg nie wymagał żadnych przygotowań. Po rozmowie z Panią wybrałyśmy odpowiednie preparaty do mojego typu skóry i oczekiwań. Kosmetyki, które zostały użyte z firmy PCA to: na początek maska Revitelize, Eshtetique Peel, Ultra Peel I i na koniec złuszczający Retinol.

Gabinet MezoSkin znajduje się przy ul. Lubelska 20/20a, bardzo blisko dworca wschodniego.

4Cały zabieg trwał około 30 minut.

Na początku pani oczyściła mi skórę na twarzy. Następnie została nałożona maska rewitalizująca, która przyznam szczerze już zaczynała mnie piec i chyba jako jedyny produkt z całej gamy podrażnił moją skórę i stała się delikatnie zaróżowiona.

PCA – Revitalize Therapeutic Papaya Mask: Maska stanowi intensywną kurację w oparciu o najlepsze składniki aktywne. Czysty wyciąg z papai oraz dodatkowo wyciągi z owoców cytryny, pomarańczy i jabłka rozświetlają skórę matową, ziemistą i efektywnie redukują hiperkeratynizację naskórka, nadając skórze zdrowy wygląd. Zielona herbata, witamina E oraz miód odwracają skutki powstałe w wyniku działania wolnych rodników tlenowych, powodują dotlenienie skóry, jej nawilżenie pozostawiając skórę miękką i nawodnioną. Maska Revitalize stanowi również doskonałą terapię w przypadku każdej skóry wymagającej głebokiej rewitalizacji.

Następnym krokiem było nałożenie Eshtetique Peel i Ultra Peel I.

PCA – Esthetique Peel: Zabieg o działaniu silnie regenerującym, przeciwstarzeniowym i rozjaśniającym. Esthetique Peel może być stosowany jako samodzielny zabieg lub wzmocnienie pozostałych peelingów PCA Skin w celu wygładzenia, ujędrnienia, rozświetlenia wszystkich rodzajów skóry, również skóry z trądzikiem różowatym i pospolitym. Innowacyjna formuła z kwasem mlekowym oraz retinolem 10% (witamina A), polifenolami, antyoksydantami, witaminami oraz składnikami rozjaśniającymi, poprawia teksturę oraz koloryt skóry.

PCA – Ultra Peel I: Specjalna formuła peelingu przeznaczona w terapii skóry dojrzałej i odwodnionej.Pomocny także w niwelowaniu zaburzeń barwnikowych, linii i głębszych zmarszczek, objawów fotostarzenia skóry i zmian trądzikowych. W zależności od ilości nałożonych warstw peelingu obserwuje się umiarkowane złuszczanie skóry. Po zastosowaniu peelingu obserwuje się znaczną poprawę gęstości i napięcia skóry, wzrost stopnia nawilżenia oraz wyrównanie kolorytu skóry.

Po nałożeniu tych produktów skóra nie była zaczerwieniona ale trochę odczuwałam pieczenie. Zwłaszcza w okolicach policzków i tuż pod oczami. Nie zmywając poprzednich kosmetyków został nałożony Retinol, który uspokoił skórę. Retinol o kolorze i konsystencji żółtej papki musiałam mieć na twarzy przez kolejne parę godzin. Niestety tego dnia buzia musiała pozostać bez makijażu. Zmyła Retionol w domu zwykłą wodą.

16 9

Dzień 1: to dzień zabiegu. Na skórze pozostawiony były Retinol więc wydawała się lekko żółta i delikatnie lepka. Nie należało to do najprzyjemniejszych odczuć ale dało się wytrzymać, zero pieczenia czy jakichkolwiek podrażnień. Po paru godzinach po zmyciu go z twarzy właściwie nie czułam większych zmian.

Dzień 2: Skóra zdecydowanie napięta i miałam uczucie jej ściągnięcia. Ciągle miałam potrzebę smarowania jej kremem nawilżającym.

Dzień 3: Dopiero pod koniec trzeciego dnia zauważyłam, że delikatnie zaczyna łuszczyć mi się skóra w okolicach ust i kości policzkowych. Musiałam również posmarować ją grubą warstwą kremu.

Dzień 4 do 8: Te dni należały do najgorszych. Moja skóra schodziła dość mocno. Już czwartego dnia na moim czole wyskoczyła wysypka coś co wyglądało jak uczulenia ale nim nie było z milionem czerwonych krostek. Skóra była bardzo podrażniona i mocno czerwona.

Niestety ale praktycznie każdy krem jakim próbowałam ją regenerować dosłownie palił mnie w twarz. Jedynie Alantan był dla mnie ukojeniem ale totalnie nie nadawał się pod makijaż. Odkryłam za to, że świetnie w tym przypadku radzi sobie olejek arganowy, nawilżał skórę bezboleśnie i ją wygładzał. Na noc smarowałam ją Alantanem. Niestety nie można skubać i drapać schodzącej skóry więc jakoś trzeba ją mocno nawilżyć by mniej było ją widać. Nałożenie podkładu zazwyczaj matuje skórę co w tym wypadku tylko podkreślało suche skórki. Idealnym rozwiązaniem i kolejnym odkryciem był  podkład w sztyfie Maybelline Fit Me Anti – Shine Stick. Ma on bardzo gęstą, tłustą i kremową konsystencję, która jeszcze bardziej wygładza skórę. Po olejku i kremowym podkładzie bez problemu mogłam wychodzić na dwór i nic nie było widać. Skóra dochodziła powoli do normy.

11 12
Dzień 9: Dopiero po tak długim czasie skóra wróciła do normy i się uspokoiła. Nie sądziłam, że potrwa to aż tak długo. Jednak moja buzia jest bardzo gładka, rozjaśniona i lśniąca. Wydaje mi się, że było warto. Zabieg ten przy normalnej buzi z jedynie tendencją do przesuszania (czyli takiej jak moja) należy i można wykonywać dwa razy w roku, najlepiej wiosną i jesienią.

Poniżej piękne kwiatki jak i przepyszne babeczki, które niestety mnie skusiły, które musiałam uwiecznić na zdjęciu.

7 8

%d bloggers like this: